|
Blog > Komentarze do wpisu
Zupełnie inna ja
Spędziłam weekend w towarzystwie własnym oraz pudeł. Wieeeelu pudeł, tekturowych. Oraz jeszcze jednego pudła, co się nazywa telewizor. Matko, to co jest miłe i relaksujące w sobotni poranek, przez 2 godziny, podczas jedzenia śniadania i szwędania się po domu w szlafroku, w większej dawce staje się strasznie męczące. Mam papkę z mózgu i alergię na wszelką babską telewizję chyba na kwartał. Pakowanie, wyciąganie rzeczy z zakamarków, wygrzebywanie wspomnień. Łatwo wtedy popaść w melancholijny nastrój. Próbowałam policzyć ilu mężczyzn zasypiało w mojej sypialni. Albo - ilu w niej płakało? Ilu odbiło się od drzwi, mimo pięknych słów? Za iloma to ja płakałam, zamykając te drzwi na siłę, zatrzaskując głośno, licząc że im mocniej trzasnę, tym szybciej zapomnę? Takie wyliczanki, układanki. Raz, dwa, trzy, szukasz Ty. Wieczorem w odtwarzaczu znalazła się płyta, niesłuchana od wielu lat. Kiedy ją kupiłam, jeszcze mieszkałam z rodzicami. To był chyba mój pierwszy romans, pierwszy raz kiedy pozwoliłam sobie na przygodę bez miłości. Ot, z wielu powodów, chociażby takich, że był przystojny, wykładał na ASP rzeźbę i pozwolił mi wyrywać się na weekendy do swojej pracowni. Niemniej - byłam wtedy młodą dziewczyną, pełną marzeń, naiwności, ufności, prostolinijności, nieśmiałości i ciepła. A dziś? Dziś jest trochę inaczej. Czas się pożegnać z tym miejscem. Nowe czeka. Ten dom Zastanawiam się (AM Jopek, Zupełnie inna ja) niedziela, 19 lutego 2012, slowapolwytrawne
|
|